Rzym. Krajobrazy przełomu roku

Wieczne Miasto to miejsce wyjątkowe. Tym bardziej na przełomie roku. I wtedy, gdy przyjeżdża czterdzieści tysięcy młodych ludzi z całego świata.

Rzym odwiedziłem, by o tym jak wygląda podczas europejskiego spotkania Wspólnoty z Taizé, opowiedzieć słuchaczom Polskiego Radia. Nie mogłem też nie zabrać ze sobą aparatu, by w kadrze uchwycić klimat tego miejsca i czasu.


Gdy wysiadłem z samolotu, ze środka “polskiej” zimy, znalazłem się w śródziemnomorskiej, niemal wiosennej aurze. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że na miejscu będzie tak ciepło. Przyjemnie świecące słońce sprzyja fotografowaniu, pogoda była więc po mojej stronie.

[Not a valid template]

Sprzęt

Na wyprawę do Rzymu postanowiłem nie zabierać lustrzanki. Aparat DSLR ma swoje plusy, ale bieganie po Wiecznym Mieście z kilogramami krzemu (w każdej fotograficznej postaci – od szkieł po układy elektroniczne) w torbie, mało mi się uśmiechało. A kompakt chyba za bardzo narzucałby “turystyczną” konwencję w fotografowaniu. Pomyślałem więc o bezlusterkowcu. W parze z optyką zajmuje tyle miejsca, co samo body lustrzanki, a możliwości kontroli ekspozycji są jednakowe. Wybór? Olympus E-PL5 – zgrabny sprzęt z wymienną optyką, o dużych możliwościach fotograficznych. Spisał się bardzo dobrze.

Fotografia, to tylko część zadania. Przygotowuję przecież relacje dla radia, nie może więc zabraknąć rejestratora audio. Tu wybór jest prostszy – urządzenia są podobnej wielkości. Rozmiary rosną, jeśli zależy nam na złączach w standardzie XLR. Dotychczas używałem różnych, od tych na kasety DAT, przez minidyski, po powszechne dziś rejestratory na karty pamięci i z wbudowaną przestrzenią na nagrania. Różnicą, która wydaje mi się jednak istotna jest zasilanie. Popularne paluszki – baterie AA są dobre, ale dedykowany akumulator pracuje wydajniej. Akumulator taki zastosowano w rejestratorze Olympus LS-100, którego z przyjemnością używałem.

[Not a valid template]

Miasto

Rzym przez cały rok pełen jest turystów. Wielu jest też pielgrzymów z całego świata. Jednak sytuacja, kiedy przyjeżdzają tu tysiące młodych ludzi różnych wyznań, by razem spotkać się i modlić o pokój na świecie, jest szczególna. Inicjatorem spotkania był sam Benedykt XVI, który zaprosił Wspólnotę z Taizé do “stolicy chrześcijaństwa”.

[Not a valid template]

Centrum spotkania młodych nie był jednak Watykan. Codzienne rozważania miały miejsce w wielu, często dość od siebie odległych punktach Wiecznego Miasta. Stanowiło to doskonałą okazję, by lepiej poznać Rzym. Wędrówki nie były trudne. Wieczne Miasto, mimo, że olbrzymie jest jednak świetnie zbudowane i bardzo łatwo można się po nim poruszać pieszo. W rejony dużo dalej położone, za antycznym częścią, bez problemu dotrzeć można było metrem.

Podobnie, jak wtedy, gdy relacjonowałem uroczystości beatyfikacyjne Jana Pawła II, i tym razem mieszkałem w pobliżu dworca Termini. Najbliższą z czterech wielkich bazylik była Bazylika Santa Maria Maggiore – Matki Boskiej Większej. Inna nazwa tego kościoła – Matki Boskiej Śnieżnej – wiąże się z legendą jego powstania. Historia ta mówi, że zadanie wybudowania świątyni zostało zlecone papieżowi Liberiuszowi. We śnie, w sierpniową noc 358 r. ukazała mu się Matka Boża, która poleciła postawić kościół tam, gdzie nocą spadnie śnieg. Ku zaskoczeniu rzymian, śnieg latem rzeczywiście spadł – na jednym z siedmiu rzymskich wzgórz, Eskwilinie.

[Not a valid template]

Po krótkim spacerze Via Merulana na południe od Bazyliki Santa Maria Maggiore, dostaniemy się na Plac św. Jana na Lateranie, z potężną bazyliką poświąconą św. Janom – Chrzcicielowi i Ewangeliście. Właśnie ten kościół był przez wieki kościołem Biskupa Rzymu, zanim na siedzibę papiestwa wybrano Watykan.

[Not a valid template]

Kolejnym miejscem ważnym w historii, które jest dziś znakiem rozpoznawczym Rzymu, jest Koloseum. Widać je na zachód od Lateranu. W pobliżu Koloseum znajdziemy też Circo Massimo, największy antyczny rzymski stadion i cyrk. Właśnie tam, uczestnicy Europejskiego Spotkania Młodych każdego dnia jedli posiłki.

[Not a valid template]

Nie można zapomnieć, że Spotkanie Wspólnoty z Taizé, to dla wielu osób okazja do sylwestrowej zabawy. Nowy Rok świętowałem w kościele Św. Marcelego i Potra na Lateranie. Noworoczna feta była wielokulturowa – każda z narodowości prezentowała swoje piosenki i tańce, te tradycyjne i nie tylko.

[audio:http://golawski.net/wp-content/uploads/2013/02/Nowy-Rok-2013-Taize-w-Rzymie.mp3]

Sprawdzanie możliwości apratu E-PL5 i rejestratora LS-100 podczas wyprawy do Rzymu, przekonało mnie, że jeden producent może świetnie radzić sobie z konstruowaniem sprzętu z dwóch biegunów świata mediów – zarówno sprzętu fotograficznego, jak i audio. Olympus każde z urządzeń dopracował na najwyższym poziomie.

Dźwięk z LS-100 brzmi dokładnie tak, jak powinien. Mamy duże możliwości dopasowania rejestratora do własnych preferencji, a wszechstronny mikrofon sprawdza się w wielu różnych sytuacjach akustycznych. Muzycy z pewnością docenią możliwość rejestracji wielościeżkowej czy wbudowany metronom. Obsługa jest bardzo prosta, i tym wygodniejsza, że rejestrator wyposażono w kolorowy wyświetlacz do zmiany i kontroli ustawień. Złącza XLR, jack, dobry mikrofon zadowolą użytkowników, którzy potrzebują kilku możliwości połączeń i źródeł audio. Podsumowując, LS-100 to zaawansowane narzędzie, które bez problemu sprosta wymaganiom profesjonalistów.

Nie inaczej jest z aparatem. Uwiecznianie na zdjęciach czasu spędzonego w Rzymie, dzięki Olympusowi E-PL5 było nie tylko wielką przyjemnością, ale i zabawą. Niepozorne gabaryty kryją nowoczesną technologię obrazowania, którą docenią wszyscy pasjonaci fotografii. Fotografując Olympusem spędziłem wiele wiele godzin. Eksperymenty z filtrami artystycznymi, sprawdzanie  obiektywów w przeróżnych warunkach oświetleniowych czy choćby testy niestandardowego kadrowania dzięki uchylnemu i dotykowemu wyświetlaczowi, pozwalają mi stwierdzić, że Olympus E-PL5 to doskonały fotograficzny towarzysz, który pomoże zatrzymać na zdjęciach nasze pomysły.

Zapraszam do oglądania rzymskich kadrów.

Przemysław Goławski

, , ,

Przemysław Goławski

Fotograf i dziennikarz. Pisze o nauce, nowych technologiach, sprzęcie fotograficznym, internecie, ale także psychologii i wierze. Tworzy strony internetowe. Zawodowo związany z Polskim Radiem. Odpowiedzialny za multimedialną obsługę serwisów specjalnych tworzonych przez Portal Polskiego Radia. Autor tekstów, dźwięków, fotografii i filmów. Z aparatem i kamerą śledził większość wydarzeń organizowanych przez i objętych patronatem Polskiego Radia. Freelancer, nieustannie podnoszący swoje kwalifikacje. Oprócz fotografii i dziennikarstwa zajmuje się także doradztwem w zakresie wyboru technologii i rozwiązań multimedialnych.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: