Kolory jesieni z Olympusem E-PL3

Jesień to temat, który łatwo uznać można za banalny. Trzeba jednak przyznać, że fotografowanie jej piękna i wielobarwności daje dużo satysfakcji. Jedna pora roku, a możemy fotografować to, co najbardziej charakterystyczne w innych sezonach – letnie ciepłe słońce, wiosenne kolory świata, czasami krajobrazy oświetlone ostrymi promieniami światła padającego niczym zimą.

Jaki sprzęt warto zabrać na jesienne fotografowanie, by nie ograniczać tego co możemy chcieć uwiecznić? Na pewno uniwersalny obiektyw. Przyda się stabilizacja obrazu. Dobrze też, by całość nie była za ciężka. Aparat warto mieć przy sobie, bo trudno przewidzieć, kiedy nadarzy się okazja, by zdobyć zdjęcie.

Tak się złożyło, że pod ręką miałem Olympusa E-PL3. I zgrabny obiektyw M. Zuiko Digital 12-50 mm f/3,5-6,3, który w przeliczeniu na mały obrazek daje 24-100 mm. Stabilizacja jest w body aparatu, całość zdecydowanie  do ciężkich nie należy. Wszystkie warunki spełnione, by jesienne fotografowanie było udane.

[Not a valid template]

Niewielki E-PL3 to kolejny bezlusterkowiec, który mam szansę opisać. Technologia, jaka w nim się znajduje ma już kilka lat. Mały PEN wiele dziedziczy bowiem po starszym rodzeństwie – Olympusie E-P2. Sercem aparatu jest ta sama 12 megapikselowa matryca CMOS, wykorzystywana przez niemal całą rodzinę PENów od E-PM1 do E-P3. Wcześniej był to sensor Live MOS 12 MP w aparacie E-P1. W najnowszych Olympusach – OM-D E-M5, E-PL5 i E-PM2 zastosowano przetwornik CMOS o rozdzielczości 16 MP.

System Mikro 4/3 bardzo dobrze sprawdza się w codziennym fotografowaniu. O koncepcji i stylistyce pisałem już wcześniej, przy okazji opisu pierwszego PENa – Olympusa E-P1. E-PL3 to już kolejna generacja PENów – w ręce użytkownika trafia bardziej zaawansowane narzędzie. W mniejszej obudowie (na szczycie której znajdziemy wygrawerowany napis „OLYMPUS PEN Lite”), ale z ciekawszym wnętrzem. W porównaniu z E-P2 zmienił się silnik, który odpowiada za przetwarzanie obrazu – tu znajdziemy nowszy procesor TuePic VI, który potrafi rewelacyjnie wykorzystać informacje otrzymywane z matrycy. Różnice są też w wyglądzie. Młodszy i bardziej filigranowy E-PL3 wyposażony został w bardzo przydatny uchylny wyświetlacz, pokrętło wyboru trybów na górze oraz obrotowy pierścień wokół 4-kierunkowego manipulatora tuż obok wyświetlacza.

[Not a valid template]

Uchylny wyświetlacz to z pewnością jedna z większych atrakcji E-PL3. Może być czynnikiem decydującym, jeśli ktoś rozważa zakup innych bezlusterkowców. Nie ma go też, znajdujący się wyżej w rodzinie Mikro 4/3, PEN E-P3. Co jeszcze zwróciło moją uwagę? To, jak bardzo do własnych potrzeb/przyzwyczajeń można dopasować pracę niewielkiego Olympusa. Po uruchomieniu dodatkowego menu zyskujemy kontrolę nad wieloma parametrami, które pozwolą nam „spersonalizować” aparat. I nie chodzi tu wyłącznie o przeprogramowanie kilku przycisków. W którą stronę ma obracać się pierścień ostrości? Ty wybierasz. Ile fps ma mieć tryb szybkich zdjęć seryjnych, a ile zwykłe serie zdjęć? Jakie rozdzielczości mają mieć pliki określone w aparacie jako L (large) i M (medium)? Dopasuj to do własnych wymogów.

Automatyka ostrości działa bardzo dobrze. Do dyspozycji mamy 35 punktów AF, pokrywających cały kadr. I całość jest rzeczywiście szybka. Detekcja twarzy to standard, dlatego warto zaznaczyć, że mały PEN posiada detekcję oka. I co więcej, możemy wybrać, czy priorytetem w automatycznym ustawianiu ostrości ma być prawe, czy lewe oko fotografowanej osoby.

[Not a valid template]

Mimo tego, że E-PL3 „strzela” dość szybko – 4 klatki na sekundę w standardzie i 5,5 jeśli wyłączymy stabilizację obrazu, to w zadaniach ściśle sportowych przeszkodą może być fakt, że aparat w połączeniu z obiektywem M. Zuiko 12-50 mm uruchamia się długo. Szczerze mówiąc, może to drażnić nie tylko w zdjęciach sportowych. Na gotowość do zrobienia zdjęcia musimy zaczekać średnio 6 sekund. Znacznie lepiej wygląda to, gdy do body podepniemy kitowy obiektyw  Olympus Digital 14-42 mm f/3,5-5,6 II R – wtedy zaczekamy 2 sekundy. Przy tym szkle pamiętać musimy o jego odblokowaniu – teleskopową konstrukcję należy ręcznie przesunąć do pozycji roboczej. Gdy aparat znajdzie się w trybie uśpienia (wyłączy się zupełnie po 5 minutach), na zdjęcie zaczekamy ok. 1 sekundy.

Gdy sprzęt już włączymy, do szybkości pracy aparatu nie można mieć zastrzeżeń. Spust migawki działa praktycznie bez zwłoki, zdjęcia tworzone są natychmiast.

Bez wątpienia znakiem rozpoznawczym aparatów Olympus są filtry artystyczne. I muszę przyznać, że eksperymentowanie z nimi to sama przyjemność. Do dyspozycji mamy 6 efektów i ich wariacje – od symulacji wysokoczułego czarno-białego filmu (Ziarnisty film), przez podbicie kolorystyki (Pop art), po efekt HDR (Dramatyczna tonacja) i symulację optyki tilt/shift (Diorama). Frajda tym większa, że filtrów tych użyć można także przy nagrywaniu wideo (szkoda tylko, że przy niektórych efektach z redukcją rejestrowanej liczby klatek na sek.). Aby przekonać się, jak bardzo wciągające może być eksplorowanie filtrów artystycznych, trzeba samemu spróbować. Dzięki nim szybko zyskujemy efekty, które w post-processingu wymagałyby sporo pracy.

[Not a valid template]

Sprzęt daje wiele możliwości nie tylko ze względu na to co „pod maską”, ale również dzięki temu, co możemy pod niego podpiąć. Tym bardziej, że o rozwój standardu Micro Four Thirds dba nie tylko Olympus. Obiektywy AF w pełni kompatybilne z body E-PL3, to także szkła innych producentów. Wybór optyki MF jest niemal nieograniczony – konwertery sprawiają, że jasne analogowe obiektywy są w zasięgu ręki. Plus akcesoria – od lamp błyskowych, przez zewnętrzne wizjery EVF po transmiter bluetooth. Mimo, że aparat nie ma wbudowanej lampy błyskowej, w zestawie z body otrzymamy niewielką lampę zewnętrzną. Brak złącza mikrofonu w urządzeniu też można obejść – do portu akcesoriów podpiąć można adapter mikrofonu z gniazdem mini jack.

Podsumowując – w codziennym fotografowaniu E-PL3 sprawuje się bardzo dobrze. Pewien niedosyt pozostawia starzejąca się matryca. Ale podczas tegorocznych targów Photokina, Olympus zaprezentował następcę PENa E-PL3 – wspomnianego wyżej E-PL5. Nowa matryca i wiele cech wspólnych z topowym bezlusterkowcem OMD E-M5, to najistotniejsze modyfikacje, na które czekało wielu użytkowników. Jedno jest pewne – wprowadzanie nowości ma bardzo pozytywny wpływ na ceny poprzedników, więc starszy PEN Lite nadal pozostanie sprzętem interesującym – patrząc na możliwości jakie oferuje.

, , , , , , , ,

Przemysław Goławski

Fotograf i dziennikarz. Pisze o nauce, nowych technologiach, sprzęcie fotograficznym, internecie, ale także psychologii i wierze. Tworzy strony internetowe. Zawodowo związany z Polskim Radiem. Odpowiedzialny za multimedialną obsługę serwisów specjalnych tworzonych przez Portal Polskiego Radia. Autor tekstów, dźwięków, fotografii i filmów. Z aparatem i kamerą śledził większość wydarzeń organizowanych przez i objętych patronatem Polskiego Radia. Freelancer, nieustannie podnoszący swoje kwalifikacje. Oprócz fotografii i dziennikarstwa zajmuje się także doradztwem w zakresie wyboru technologii i rozwiązań multimedialnych.
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: